Droga Krzyżowa z Ojcami Kościoła #1

Poniżej rozważania Drogi Krzyżowej w oparciu o nauczanie Ojców Kościoła: 
święci Cyryl Jerozolimski, Leon Wielki,  Ambroży, Efrem, Grzegorz z Nazjanzu, Grzegorz z Nyssy
a także: Roman Pieśniarz, Pseudo-Atanazy, Tertulian, Orygenes.

To Droga Krzyżowa z Ojcami Kościoła numer 1 – bo będą następne. Na dole wersja do druku i informacja o źródłach.

Fragment – Stacja XI – Jezus przybity do Krzyża :

Mój pasterz przyszedł po mnie zagubionego w ciemnościach.
Któż inny niż ten, który „mając sto owiec i któremu zgubiła się jedna, zostawił dziewięćdziesiąt dziewięc innych na pustyni i poszedł szukać jedną zagubioną”?
Nikt inny, tylko mój dobry pasterz, nie zdobyłby się na takie szaleństwo. Jedynie mój Bóg Zbawiciel przyjął krzyż, aby przywrócić mi życie.

Radujmy się zatem, że ta owca, która w Adamie zabłądziła, podniesiona została w Chrystusie. Ramiona Chrystusa są ramionami Krzyża; to tam złożyłem swoje grzechy, na tym czcigodnym narzędziu tortur.

św. Ambroży

Stacja I – Jezus na śmierć skazany

Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich (Iz 53,6-7).

W dniu, w którym spożyjesz ten owoc, umrzesz (Rdz 2). W ten sposób Bóg przestrzegł Adama. Jego nieposłuszeństwo ściągnęło na niego potępienie. A Ty, Jezu, Mądrości przedwieczna, przychodzisz wziąć na siebie potępienie, aby pojednać nas z Ojcem. Chwała tobie, Panie.

Przez grzech byliśmy wrogami Boga i Bóg postanowił, aby ten, który grzeszy, musiał umrzeć. Dlatego musiało stać się jedno z dwojga – albo winien był Bóg jako prawdziwy wszystkich unicestwić, albo jako miłosierny znieść wyrok. Lecz patrz na Bożą mądrość! Zabezpieczył i wyrokowi prawdziwość, i miłosierdziu skuteczność. Chrystus „wziął grzechy w ciele na drzewo krzyża” abyśmy przez Jego śmierć umarli grzechom, żyli w sprawiedliwości.

św. Cyryl Jerozolimski

Stacja II – Jezus bierze swój krzyż

Kto nie bierze swego krzyża a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien (Mt 10,38).

O krzyżu, obiekcie pogardy dla ludzi, Krzyżu, od którego się odwracamy … . Krzyżu, który odrzucamy, przedmiocie zgorszenia i trwogi. O Krzyżu, w pełni przyjęty przez Jezusa, Krzyżu przytulony przez Baranka. Naucz nas, Jezu, nie bać się krzyża; pokaż nam, Panie, że prowadzi on do zwycięstwa, a także do radości.

Dzisiaj wypełnia się proroctwo Izajasza: „Znak jego panowania będzie na jego barkach”. Jakiż inny król, jak nie On, nosi na swoich barkach oznaki swego królowania? Inni królowie noszą je na głowach jako korony, w rękach w postaci berła lub w pysznych szatach. Jedynie nowy król wieków, Chrystus Jezus, nosił na swoich barkach, w postaci Krzyża znak swej wielkości i władzy, który miał nas wsławić.

Tertulian

Stacja III – Jezus upada po raz pierwszy

A my uznaliśmy go za skazańcam chłostanego przez Boga i zdeptanego (Iz 53,4).

Upadek Adama był śmiertelny. Twój upadek, Jezu, przywrócił nam życie. Ty, nowy Adamie, nie bałeś się zstąpić to „Egiptu tego świata” i upaść, aby podnieść nas i przeprowadzić przez śmierć suchą stopą. Twoje uniżenie przynosi nam podźwignięcie. Chwała i cześć Tobiem Panie Jezu!

Toteż, najmilsi, w całym przebiegu Męki nie wyobrażajmy sobie słabej ludzkiej natury Pana w ten sposób, jakoby jej nie dostawało mocy Boskiej. Ani też odwrotnie i współistotnego z Ojcem – nie pojmujemy tak, żebyśmy za pozór mieli uważać to, co zdaje się być niegodnym Boga. Krótko mówiąc: obie natury są w jednym Chrystusie; „Słowo” nieodłączne jest w nim od człowieka, człowiek od „Słowa”. Nie wzgardził on poniżeniem, ponieważ nie mogło ono tknąć Jego majestatu. Jego naturze, niedostępnej dla cierpień, najmniejszej szkody nie wyrządzało to, że musiał się on połączyć z naturą podlegającą cierpieniom. A cała owa tajemnica odkupienia, spełniona przez bóstwo i człowieczeństwo razem, była wypływem miłosierdzia i dziełem miłości. Byliśmy bowiem skuci takimi więzami, że tylko taka pomoc mogła nas z nich uwolnić. Żniżenie się więc bóstwa to nasze podźwignięcie! Oto jak wielką ceną odkupieni jesteśmy (1 Kor 6,20), oto jakiego nakładu potrzeba było na nasze leczenie!

św. Leon Wielki

Stacja IV – Jezus spotyka matkę

A Twoją duszę miecz przeniknie, a by na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2,35).

Do cierpień dźwigania Krzyża dołączają się cierpienia których doświadczasz, widząc swoją matkę przeszytą mieczem boleści. Widok jej rozdarcia męczy serce umiłowanego. O serce Jezusa, przepełnione naszymi słabościami, chwała Tobie!

Przyjdźcie wszyscy, śpiewajmy temu, który został za nas ukrzyżowany, gdyż Maryja widziała Go na krzyżu i mówiła: „Nawet w męce krzyżowej jesteś moim synem i Bogiem”.

Jak owca patrząca na swoje jagnię, które odprowadzają do rzeźnika, Maryja szła za nim, przejęta bólem, wraz z innymi kobietami, i krzyczała: „Dokąd idziesz, moje dziecko? Dlaczego kończysz ten szybki bieg? Czy są jeszcze jakieś gody w Kanie, czy tam teraz podążasz tak szybko, aby przemienić im wodę w wino? Czy mogę ci towarzyszyć, moje dziecko, czy też mam na ciebie poczekać? Powiedz słowo, o Słowo, nie przechodź obok mnie w milczeniu, ty, który zachowałeś mnie w czystości, ty, który jesteś moim synem i moim Bogiem!

Nie spodziewała się, że zobaczę cię w tym stanie, moje dziecko, i nigdy bym nie przypuszczała, że bezbożni wpadną w taki szał, że niesprawiedliwie podniosą na ciebie ręce. Ich dzieci krzyczą jeszcze „Błogosławionyś”, a droga dalej zasłana palmami świadczy o twej wielkości wobec okrzyków tych przestępców.

A dzisiaj, dlaczego spełnia się najgorsze? Chcę wiedzieć, dlaczego moje światło gaśnie, dlaczego przybijają do krzyża mojego syna i mojego Boga.

Oto krzyki, płacze wywołują w Maryi głęboką boleść, wielki strach. Zwracając się ku niej, Ten, który z niej wyszedł, zwołał: „Dlaczego płaczesz, matko? Dlaczego dajesz się ponieść wraz z innymi kobietami? Czyż mam nie cierpieć? Czyż mam nie umrzeć? Jak zbawiłbym Adama? Jak mam nie zejść do grobu? Jakżeż zatem przywrócę do życia tych, co są w piekle? Oczywiście, jak dobrze wiesz, krzyżują mnie niesprawiedliwie: dlaczego płaczesz, matko? Wołaj raczej: Z własnej woli cierpiał mój Syn i mój Bóg”.

Roman Pieśniarz

Stacja V – Szymon Cyrenejczyk pomaga Jezusowi nieść Krzyż

Tak to się gubi sprawiedliwego, a on odchodzi by zażywać pokoju. Spoczywa na swym łożu ten, kto postępował uczciwie (Iz 57,1-2).

Gdy ciężar Krzyża wydaje mi się mnie przygniatać, Ty, Panie, przychodzisz mi z pomocą. Ty niesiesz wraz ze mną to, co mogłoby mnie przytłoczyć. Ty przynosisz ulgę mojej boleści, jak Tobie pomógł Szymon Cyrenejczyk. Przez Krzyż, Jezu, pozwalasz mi zajrzeć w swoje wnętrze, w najgłębsze pokłady Twego współczującego serca. Obym nigdy się nie uchylał i sam postępował jak Szymon dla moich cierpiących braci.

Chrystus. Obarczona Krzyżem, już teraz jest jak zwycięzca, który niesie swoje trofeum: Krzyż jest na Jego ramionach, ponieważ (czy to gdy niesie On sam, czy to gdy niesie Szymon) to Chrystus przez ludzi i ludzie w Chrystusie go niosą. Nie ma sprzeczności w opowiadaniu ewangelistów, ponieważ misterium jest to samo. Taki jest porządek naszej doskonałości, że najpierw On sam niesie trofeum swojego Krzyża, a potem przekazuje go męczennikom, aby nieśli go za Nim.

św. Ambroży

Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusa

Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać jego była niepodobna do ludzi – tak mnogie narody się zdumieją … (Iz 52,14-15).

Weronika od Jezusa nauczyła się kochać naszych braci pogrążonych w smutku. Ileż razy przyszła słabemu z pomocą? Teraz współczuje samemu Jezusowi, to On osłabł na drodze krzyżowej. Twój gest, Weroniko, ujawnia nam warz tego, który podniósł ludzkość, która wpadła w ręce zbójców.

Możemy zatem, zgodnie z tym co jest napisane: „Bądźcie naśladowcami moimi, jak ja jestem naśladowcą Chrystusa”, naśladować Chrystusa i litować się nad ludźmi, którzy wpadli w ręce zbójców; możemy pójść do nich i obwiązać ich rany, wylać na nie oliwę i wino; możemy wsadzić ich na naszego wierzchowca i nieść ich brzemię. Do nas wszystkich , a nie tylko do uczonych w Prawie, zwraca się Syn Boży z zachętą: „Idź i ty czyń podobnie”. Jeżeli postępujemy w ten sposób, otrzymamy życie wieczne w Jezusie Chrystusie, do którego należą chwała i potęga na wieki wieków. Amen.

Orygenes

Stacja VII – Jezus upada po raz drugi

Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi: „Oto Ten przeznaczony jest na updaek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak któremu sprzeciwiać się będą (Łk 2,34).

Panie, upadasz kolejny raz ze współczucia dla tych, którzy do Ciebie się zbliżają: miecz w sercu Twej ukochanej matki, część męki przyjętej za Ciebie przez Szymona i ból Weroniki, albowiem „sercem złamanym, skruszonym, nie pogardzasz”. Przyjmujesz na siebie nasze cierpienia aby nas od nich uwolnić.Chwała Tobie, Jezu, słodki i czuły Zbawicielu.

Przez krzyż tedy Chrystusowy zbawić wszystkich to była wola, wspólna Ojcu i Synowi i wspólne ich postanowienie. One zaś, powzięte z miłości przedwiecznie i jako z góry niezmiennie określone, żadną miarą nie mogły podlec jakiemuś wstrząsowi. Ten więc, najmilsi, co przyjął na siebie prawdziwą i całkowitą naturę ludzką, przejął też tym samym prawdziwą i wrażliwość cielesną i uczciowość duchową. To zaś , że wszystko w Nim było pełne tajemnic i pełne cudów, nie dowodzi żeby On tylko pozornie łzy wylewał, albo żeby nie był naprawdę głodnym, pożywając pokarmy, albo żeby udawał że sypia. Gwoli naszej słabości podał się na pogardę, gwoli naszego smutku podlegał smutkowi, gwoli naszych cierpień pozwolił się ukrzyżować. Cierpienia naszej śmiertelnej natury przyjął na siebie, On, miłosierdzia i mocy pełen, dlatego aby nas z nich uleczyć i je przezwyciężyć. Tak jasno to powiedział Izajasz: „Ten grzechy nasze nosi i za nas boleje. Myśmy mniemali, że on za siebie będzie cierpiał, że będzie pobity i dręczony. On zaś zraniony jest dla naszch nieprawości i upokorzony dla naszych przestępstw. Jego sińcami my uzdrowieni jesteśmy” (Iz 53,4).

św. Leon Wielki

Stacja VIII – Jezus spotyka kobiety jerozolimskie

Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci. Sprawiedliwy mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości on sam dźwigać będzie (Iz 53,11).

Wielkie kary na jakie zasłużyłem wskutek moich grzechów, Ty Jezu zechciałeś wziąć na siebie. Twoje rany przyniosły mi uzdrowienie. O Duchu Święty, przyjdź i pokaż mi mój grzech, rzuć światło na zło obecne we mnie, abym złożył je u stóp Krzyża. Jedynie Krew Jezusa może je zmyć, sakrament czułości może mnie oczyścić. Jak wyzwoleńcze jest to słowo: „A ja w imię Jezusa odpuszczam tobie grzechy”. Chwała Tobie, na wieki!

Ale Pan Jezus nie pozwala biadać nas sobą, nie godzi się bowiem płacz ze zwycięstwem i żałoba z tryumfem. Zwraca się tedy do nich i mówi: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną, ale same nad sobą płaczcie i nad synami waszsymi. Bo oto przyjdą dni, w których będą mówić: Szczęśliwe niepłodne i żywoty które nie rodziły, i piersy które nie karmiły” (Łk 23,28). Gdzież jest tutaj jakie przygnębienie, albo obawa u tego, który ma być ukrzyżowany? Nie przeraża go stracenia godzina, ponieważ on pragnie cierpieć. Raczej poucza niewiasty że opłakują go bezpodstawnie i wzywa je do pokuty, przypominając że bliski jest czas zapłaty. Córki Jerozolimy, powiada, nie macie nad czym we mnie ubolewać. Płaczcie nad sobą samymi, zawodźcie nad dziećmi waszymi! Z tego powodu wylewajcie łzy, że takich synów łona wasze wydały! Smucić się powinnyście ale nie nad Zbawicielem tych co wierzą, jeno nad bezbożnością tych co giną!

św. Leon Wielki

Stacja IX – Jezus upada po raz trzeci

Bo dusza moja jest przesycona nieszczęściami, a życie moje zbliża się do Szeolu.
Zaliczają mnie do tych co schodzą do grobu, stałem się podobny do męża bezsilnego (Ps 88(87),4-5).

Po raz trzeci Panie Jezu upadasz aby nas podnieść. Trzy razy na pustyni byłeś kuszony a Twoje zwycięstwa czynia z nas lud kapłański, prorocki i królewski. Chwała Tobie Panie Jezu!

Kiedy spadają na nas pokusy nie do uniknięcia, przypomnijmy sobie że Jezus zobowiązał nas do wejścia na okręt, później, kiedy otoczą nasz liczne i męczące trudności, zmęczeni żeglowaniem pośród nich przy ubóstwie środków, pomyślmy że nasz statek znajduje się na środku morza, wstrząsany falami które chcą żebyśmy doznali katastrofy w wierze lub innej cnocie. Jeśli dostrzegamy tchnienie Złego, jak sroży się przeciwno naszym przedsięwzięciom, pamiętajmy że wiatr jest nam przeciwny. Kiedy więc wśród tych cierpień, aby uniknąć katastrofy wierze lub innej cnocie, przetrwamy na usilnej walce i czuwaniu trzy ciemne noce (pierwsza noc przedstawia ojca ciemności i grzechu, druga – jego syna, zbuntowanego przeciwnika Boga i tego co jest przedmiotem adoracji, a trzecia – ducha wrogiego Duchowi Świętemu) które panują w chwilach pokusy, to bądźmy pewni że kiedy przyjdzie czwarta noc, to gdy przybliży się dzień, przybędzie do nas krocząć po falach Syn Boży aby uspokoić morze.

Orygenes

Stacja X – Jezus z szat obnażony

On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał on wdzięku ani też blasku aby chciano na niego popatrzeć, ani wyglądu by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści oswojony z cierpieniem, jak ktoś przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony tak iż mieliśmy go za nic (Iz 53,2-3).

Obnaż nas Panie Jezu z naszych „wydaje mi się” i naszych masek, że wszelkiego rodzaju pychy i fałszywego poczucia bezpieczeństwa, abyś Ty nas, nagich, odział w Niebie płaszczem nieśmiertelności. Wtedy przyodziani Twoją sprawiedliwością wejdziemy razem z Tobą do sanktuarium Nieba.

Godząc się na to obnażenie, Jezus odziera nas z szat zrobionych ze skór zwierzęcych, którymi Adam był odziany po swoim grzechu, aby przyodziać nas płaszczem nieśmiertelności.
Przyjął On na siebie wszystko nasze; ale oto zerwał On to z siebie, aby jednocześnie zdjąć to z nas; uwalnia nas od naszych grzechów i naszych słabości w chwili swej śmierci, aby przyodziać nas swoją nieśmiertelnością.

Pseudo-Atanazy

Stacja XI – Jezus przybity do Krzyża

Pan Bóg otworzył mi ucho a ja się nie oparłem ani się nie cofnałem (Iz 50,5).

Mój pasterz przyszedł po mnie zagubionego w ciemnościach. Któż inny niż ten, który „mając sto owiec i któremu zgubiła się jedna, zostawił dziewięćdziesiąt dziewięc innych na pustyni i poszedł szukać jedną zagubioną”? Nikt inny, tylko mój dobry pasterz, nie zdobyłby się na takie szaleństwo. Jedynie mój Bóg Zbawiciel przyjął krzyż, aby przywrócić mi życie.

Radujmy się zatem, że ta owca, która w Adamie zabłądziła, podniesiona została w Chrystusie. Ramiona Chrystusa są ramionami Krzyża; to tam złożyłem swoje grzechy, na tym czcigodnym narzędziu tortur.

św. Ambroży

Stacja XII – Jezus umiera na Krzyżu

Nikt nie ma większej miłości od tej gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13).

Śmierć wydawała się mieć Chrystusa u stóp. Ale to On ją zdeptał, stąpając po niej jak po drodze. Przez to drzewo ludzie upadli aż na dno otchłani – dzięki innemu drzewu wznieśli się aż do domu życia. Na drzewie które nosiło owoc gorzki, zaszczepiono również i słodki szczep. Dzięki niemu poznaliśmy Tego, któremu nie przeciwstawi się nic, co stworzone. Chwała Ci! Tobie który przerzuciłeś krzyż jak most nad przepaścią śmierci, po którym dusze mogą przejść z kraju śmierci do krainy życia. Chwała Ci! Tobie który przyoblekłeś się w ludzkie ciało i sprawiłeś że stało się krynicą życia dla wszystkich podległych śmierci. Ty żyjesz w pełni, a ci którzy przygotowali twą kaźń okazali się jak siewcy: zasiali Cię jak ziarno zboża, abyś zmartwychwstał sam i dał życie wielu. Chodźmy, przynieśmy Mu w darze naszą miłość jako wielką wspólną ofiarę. Kierujmy pieśni i modlitwy do Tego, który złożył swój krzyż w ofierze Bogu. Krzyż ten stał się źródłem naszego bogactwa.

św. Efrem

Stacja XIII – Ciało Jezusa zdjęte z Krzyża i oddane matce

Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje jego losem? Tak, zgładzono go z krainy żyhących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć (Iz 53,8).

Dziewico Maryjo, nie uciekłaś przed pokusą zwiątpienia które przeszyło cię swoim ościeniem. Nie ulegając jej, poznałaś inną boleść, zachwiałaś się ale jednak nie upadłaś. Łagodna owieczko której przebite serce towarzyszy barankowi aż do końca, bądź błogosławiona!

O droga ręko którą często trzymałam w swojej dłoni, do której przywiązałam się jak bluszcz do gałęzi dębu. O umiłowane spojrzenie, o ukochane usta, o szlachetna twarzy mojego Syna! O słodkie usta, o boskie ciało, o łagodne tchnienie mojego Syna! O wonności o boskim zapachu. W mojej boleści rozpoznałam Cię, a moje serce doznało ulgi. Dlaczego chciałeś umrzeć w sposób tak niesławny? Dlaczego opuściłeś matkę która cię zrodziła? Niestety, obym mogła umrzeć razem z Tobą, moje dziecko! Wolałabym umrzeć niż widzieć Cię martwym, moje dziecko! Jak doznam pocieszenie z tych milczących ust i zamkniętych oczu? Jak będę mogła żyć po Twoim odejściu? O słodki zapachu Twojego ciała! Czy na próżno karmiła Cię moja pierś gdy byłeś w pieluszkach, moje dziecko? Czy na próżno martwiłam się i wyczerpywałam w udrękach od pierwszych chwil Twojego cudownego narodzenia? Ileż cierpienia w ciągu życia, ileż zmartwień od Twojego zejścia do piekieł, Synu Wszechmocnego, przysporzyłeś memu sercu!

św. Grzegorz z Nazjanzu

Stacja XIV – Jezus złożony do grobu

Grób mu wyznaczono między bezbożnikami i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w jego ustach kłamstwo nie postało (Iz 53,9).

O Jezu, oto ostatnia noc, która ma podobieństwo do nocy Twojego Narodzenia. Oto zupełnie blisko jesteś nowych narodzin, „owinięty i śpiący”. O nocy głębokego misterium … . Ofiarujesz się położony w grobie, jak kiedyś w żłóbku, jak teraz na patenie jako eucharystia. O pokarmie który wyzwalasz od śmierci i otwierasz nam wieczność. Oto jesteś barankiem ofiarowanym w czasie Paschy odkupienia. Jest łączność między „Domem chleba” a grobem. Jak mirrę kiedyś ofiarowaną która posłuży świętym kobietom, przyjmij Jezu naszą adorację, naszą wdzięczność za Twoje unicestwienie z miłości, jako udział w Twym namaszczeniu.

Wydaje mi się, że taką samą myśl pragnął wyrazić Ewangelista który mówi, że w czasie wypełniania się tajemnicy Męki ów sprawiedliwy człowiek i członek Rady zawinął ciało naszego Pana w czysty i niesplamiony całun i złożył je w nowym i czystym grobie (Łk 23,53). Stąd podany wyżej nakaz Apostoła i słowa Ewangelisty stają się prawem dla nas wszystkich: abyśmy przyjmowali święte Ciało w czystości sumienia, a jeśli grzech stał się przyczyną jakiejś plamy, byśmy zmywali ją wodą naszych łez.

św. Grzegorz z Nyssy

Wersja do druku: Pobierz pdf

Źródło:

Reklamy

5 myśli nt. „Droga Krzyżowa z Ojcami Kościoła #1

  1. Pingback: Droga Krzyżowa ze św Faustyną i Dzienniczkiem | Tomasza M 'duchowy' blog

  2. Pingback: Męka Jezusa w wizjach Cataliny Rivas 1/4 | Tomasza M 'duchowy' blog

  3. Pingback: Męka Jezusa w wizjach Cataliny Rivas 2/4 | Tomasza M 'duchowy' blog

  4. Pingback: Męka Jezusa w wizjach Cataliny Rivas 3/4 | Tomasza M 'duchowy' blog

  5. Pingback: Męka Jezusa w wizjach Cataliny Rivas 4/4 | Tomasza M 'duchowy' blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s