Władza zamiast miłości – grzech Dawida

Ostatnio spodobał mi się tekst „Władza. Substytut miłości” na dominikanie.pl – polecam przeczytać.
W skrócie – zamiast miłości, osobistego zaangażowania i przykładu –  w działaniu, prowadzeniu innych, głoszeniu, …, możemy się schować za ‚władzą’ / autorytetem nam danym.
I wtedy mówić, działać, kierować z pozycji ‚ambony’ – bez miłości, zrozumienia. To w skrócie, polecam przeczytać artykuł.

I w tym ww. kontekście Władza <-> Miłość zobaczyłem ostatnie czytania o grzechu Dawida (2 Sm 11).
Oprócz ‚standardowej’ interpretacji że grzech Dawida z Batszebą zaczął się od tego że nie wyruszył na wojnę jak powinien, został w domu, wstawał z łóżka pod wieczór …. ,
dotknął mnie właśnie kontekst Władzy którą okazał Dawid w całej tej sytuacji.

Nie wyruszył ze swoim wojskiem na wojnę. Nie był przykładem, nie był ze swoimi tam gdzie był najbardziej potrzebny, jako lider nie prowadził.
A posłużył się władzą -> wyprawił wojsko na wojnę.
Potem ‚zasięgnął wiadomości o tej kobiecie’, potem ‚wysłał posłańców by ją sprowadzili’.
Po grzechu ‚wyprawił posłańca do Joaba „Przyślij do mnie Uriasza”‚, ‚rzekł Uriaszowi „Wstąp do domu”‚,
… przekazano wiadomość Dawidowi …

aż w końcu dla mnie najbardziej perfidne: … napisał Dawid list do Joaba i posłał go za pośrednictwem Uriasza ..
List z wyrokiem śmierci na Uriasza.

Dawid w tym wszystkim posługuje się władzą. Siedzi i pociąga za sznurki. Władza władza władza.
Gdyby chociaż sam pojechał na front by zaaranżować egzekucję .. może jakby zobaczył wojsko walczące w trudzie, obozujące pod gołym niebem, .. może by się opamiętał.

Mi to dużo daje do myślenia, żeby patrzeć na siebie, kiedy posługuję się władzą i autorytetem bez miłości.
To też dotyczy głoszenia, mówienia katechez, prowadzenie modlitwy, dawania rad -> ojcowie pustyni nigdy nie mówili niczego, czego by sami nie przeszli, przerobili, doświadczyli.

Noo, coś takiego chodzi mi po główce.

Reklamy

Jedna myśl nt. „Władza zamiast miłości – grzech Dawida

  1. Jean Vanier we „Wspólnota miejscem miłości i przebaczenia”, też mówi o władzy odpowiedzilnych, że można się za nią schować… z lęku – przed relacjami, jakoś też tak ja to rozumiem, że sobie nie poradzę, że stracę kontrolę, co będzie (!?), przed niepewnością, tego chyba, że nie będzie tak jak ja bym czuł się w tym bezpiecznie, jeżeli wyjdę z miłością do drugiego – jakoś chyba tak, choć też do końca tego już nie pamiętam – Vanie ładnie to opisuje i chyba… wniosek taki – nie ma się co bać 🙂 Wychodząc z miłością, na pewno będzie lepiej ; )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s