Place i ulice–podsumowanie

Strasznie już dawno nie pisałem. A nawet jak chcę na bieżąco pisać to pojawia się blokada, żeby nadrobić to czego nie opisałem i zachować chronologię.
Więc szybciutko nadrobię i postaram się być na bieżąco.

Jak już pisałem, na początku czerwca wyjechałem z Pri-Bałtyki (Litwa, Łotwa) na Ukrainę, żeby pomagać na szkołach letnich – czyli letnich rekolekcjach prowadzonych przez naszą ‘firmę’.
Jakiś etap się zakończył – nazwałem go ‘Place i ulice’, bo dużo było ewangelizacji bezpośredniej – więc czas na małe podsumowanie.

Będę pisał chaotycznie. Lepiej cokolwiek napisać niż starać się być super poprawnym gramatycznym i odkładać opisanie czegoś w nieskończoność – do takiego wniosku dochodzę.

Przede wszystkim – spodziewałem się ‘mocy i siły’. Ewangelizacji w mocy i sile, owoców, jaskrawych i spektakularnych sytuacji, ….. . A był to czas … słabości, wielokrotnie pustki, niepewności, trudnych sytuacji, konfrontacji z własnym brakiej motywacji.
A więc – widzę to z perspektywy – oczyszczenie i to bardzo na serio.

Teraz umiem to nazwać z perspektywy: będąc w Wwie, odpowiedzialnym wspólnoty, służąc angażując się itd,, miałem pewne dary, charyzmaty. Była oczywiście moja słabość ale często-gęsto przysłonięta mocą Bożą, silnym przeżywaniem, no krótko mówiąc doświadczałem mocy Ducha, miałem jakieś tam rozeznanie.
A na misjach, już zaczynając od Szkoły Misyjnej w Krasiłowie, Pan Bóg powoli ‘zabierał’ dary, coraz więcej pustki – pustyni, coraz mniej duchowego rozpoznania. A efekt tego – co widzę teraz – to coraz bardziej na serio życie wiarą, nadzieją, miłością.

No, na serio uczyłem się wiary i nadziei.
Do tej pory w moim życiu ‘duchowym’ w większości było tak (głównie w obszarze wiary i nadziej), że albo było dobrze, albo źle. Serce jak monolit, jeden organ. A na misjach, wiele obiektywnie trudnych sytuacji, przeżywanych jeszcze w takiej pustce duchowej pokazywało mi konkretnie –> tu i tu brakuje mi wiary, tu i tu brakuje nadziej, tu i tu niedowierzam i wacham się, tu i tu brakuje woli. Więc w tej pustyni pokazały się te ‘organy’ życia duchowego, ich braki. … .

Pojawiła się wolność od ‘pieniędzy’ i ogólnie ‘zabezpieczeń’.
Jadąc na ten rok byłem dosyć dobrze przygotowany. Gdybym jeszcze wziął ze sobą namiot, gaz i dobry śpiwór, to mógłbym spać i przeżyć w każdych warunkach, miałem praktycznie wszystko, od zapalniczki, przez latarkę po super kurtkę gore-tex 3 warstwową sklejaną … .
I co ? Smile Zobaczyłem wyraźnie że Pan Bóg się troszczy o nas, o mnie. Jeżeli coś na serio potrzeba (ciepła odzież, kurtka, … ) to się to pojawia (dostajemy, znajdujemy, humanitarka, .. ) w ten czy inny sposób. Ogólnie – wyluzowałem z przywiązaniem do rzeczy, z jakością rzeczy. Powoli zmiejszyłem ilość rzeczy, ubrań jaką mam, i powoli będę dalej zmiejszał. Tu też pomogło życie razem z grupą, gdzie nie każdy ma super-hiper rzeczy, życie w centrum rehabilitacyjnym. Podobnie z pieniędzmi – nie będę się rozpisywał, ale przyszła wolność. Pewnie nie absolutna, ale coś, dużo, bardzo dużo się we mnie pozmieniało na dobre.

Pan Bóg powiedział do mnie parę proroctw w tym czasie, które konkretyzują kierunek, cośtam pokazują w nowym świetle, cośtam przynoszą nowego.

Było sporo okazji do głoszenia, mówienia konferencji, z 5 szkół weekendowych w tym czasie, rekolekcje parafialne, czasem cośtam w centrze reh, zeparę razy współprowadziłem lub prawie prowadziłem jakieś tam parafialne modlitwy o uzdrowienie czy uwielbienie czy cuśtam takiego.

Dużo głoszenia po ulicach, ewangelizacji bezpośredniej, rozmów z ludźmi. A to wszystko w prostocie, bez jakiegoś wielkiego rozpoznania duchowego, bez fajerwerków i spektakularnych akcji.

Dojrzewanie do życia w małej grupie, uczenie się roli lidera, potrzeby przejrzystości grafiku, celów, tego co robimy (każdy jest różny i różnie reaguje). ‘Nabywanie’ odporności na manipulację. A z drugiej strony – uczenie się miłości, takiej ‘delikatności’, nie osądzania, pozwolenia na słabość sobie i drugim.

Jedna z najważniejszych rzeczy – jakoś głęboko zrozumiałem i poczułem jak bardzo osądy niszczą. Jak otwierają drzwi dla złego ducha. Osądy w grupie między sobą. Osądy nasze  – grupy – wobec ‘środowiska’ chrześcijańskiego naokoło.
A z drugiej strony – są momenty gdzie trzeba reagować, nazywać rzeczy po imieniu. Trudne to wszystko kiedy co i jak.

Aaaa, to chyba wszystko. Czy ktoś czyta te moje wypociny Smile ?

Advertisements

8 myśli nt. „Place i ulice–podsumowanie

    • Paweł – nie mam pojęcia kiedy się dam zobaczyć. Może będę w Polsce na chwilę na początku listopada, pewnie na ciut dłużej będę na początku grudnia. A co dalej – to się jeszcze okaże.

  1. Ja tu zaglądam regularnie z Żonencją. I co? I nic. A tu nagle trzy wpisy:D fajnie. 3maj się Modelu Boży:D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s